Kontrowersje Uduchowienia

Z Himalaya-Wiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

(Hridaya nr 41)

"Śmiałe oko nie zaćmi się. Śmiałe oko spojrzy w słońce Hierarchii. Ani uniżoność, ani rozdrażnienie, ani interesowność nie są bramą do Hierarchii Duchowej. Jedynie dobrowolne Służenie (sewa, kedmat), serdeczna cześć i świadome wznoszenie się przybliżą do progu Światłości. Uzdrowienie jest w poznaniu Hierarchii Serca. Nauka objawi się tym, którzy poznali właściwą drogę. Zwiastun do nich zapuka." (Czohan Morja)


Poprawę wzroku i zdolności widzenia można uzyskać poprzez masowanie okolicy trzeciego kręgu szyjnego, a także bezpośrednio okolicy 'ogrodu klejnotów' zwanej też splotem słonecznym. Dotyczy to zarówno wzroku w sensie najzupełniej fizycznym jak i wzroku w sensie duchowej zdolności oglądania rzeczy ukrytych przy pomocy swego mistycznego oka duszy.


Oczyszczanie i energetyzowanie nerek także odzwierciedla się w oczach, gdyż nerki są pierwowzorem wszystkich organów parzystych w naszym ciele. Nerki odzwierciedlają nasze związki z rodzicami. Lewa nerka obciążona jest naleciałościami związku z matką, a prawa ze związku z ojcem. Podobnie lewe oko zwiemy matczynym zaś prawe ojcowskim. Przykładanie dłoni na oczy, tak aby wnętrze dłoni przykrywało gałki oczne, pozwala oddziaływać na cały nasz organizm, gdyż w oczach kończą się bardzo subtelne kanały energii (Nadija) poprzez które możemy widzieć co dzieje się w organiźmie, a także na ten organizm wpływać energetycznie.


Ogród Klejnotów (Manipuraka) jako ośrodek subtelnych energii kieruje bezpośrednio pracą zmysłu widzenia i jego organu to jest oczu. Ponieważ ośrodek ten odpowiada także za funkcje myślenia i kojarzenia, zdrowie naszych oczu jest wprost powiązane z jakością myśli naszego umysłu. Ciemne myśli zaciemniają zdolność widzenia tak okiem umysłu jak i oczyma fizycznymi. Adept duchowej drogi za wszelką cenę unika ciemnych myśli, wszelkiego wzrok zatruwającego czarnowidztwa.


Wątroba poprzez którą płynie kanał wzroku z Ogrodu Klejnotów oraz w której łączy się on z kanałami lewej i prawej nerki wpływa na wzrok głównie poprzez emocję gniewu, złości, zazdrości. Gniew zaślepia, to prawda tak na planie emocjonalnym, gdy popadamy w stany szałowe, jak i prawda na planie fizycznym, gdy z powodu tłumionego gniewu gromadzonego wokół wątroby tracimy zdolność widzenia rzeczy takimi jakimi są popadając w zaślepnięcie. Zawsze gdy poprawiamy wzrok należy przebadać co to takiego 'leży nam na wątrobie'.


Zieleń świata roślin pozwala odpocząć oczom, a głębiej, rozpuszcza nagromadzone pokłady gniewu zalegające obszar wątrobowy. Brak kontaktu z zielenią przyrody pozbawia nas naturalnego bufora leczącego z choroby złości co wiedzie ku zaślepieniu w naszych ideach i pomysłach (wąskie horyzonty, fanatyzm), a także ku fizycznemu oślepnięciu i utracie zdolności widzenia. Patrz często na piękno zieleni drzew i traw, miej dużo zieleni roślin w swoim domu, a uchowasz twoje oczy w dobrym zdrowiu.


Emocje nerkowe takie jak rozczarowania (frustracje) i zawiedzenia prowadzące do negacji wszelkich autorytetów i pewnej niemocy czy lękliwej i nieufnej słabości stanowią kolejny przyczynek osłabienia zdolności widzenia. Niszczą siłę wzroku, a przecież siła wzroku pozwala odpędzać wszystko to, co wrogie i zagrażające. Poczucie zagrożenia i wrażenie jakoby wszyscy wokół mieli złe zamiary to ciemność osłabiająca nasze oczy i nasz umysł. Tak wymieniamy też odnerkowy lęk jako przyczynę chorych oczu i słabości myśli. Poczucie bezpieczeństwa, jeśli przeniknie nas aż do samych nerek wzmoże siłę wzroku i uleczy wiele chorób oczu. Usunie też słabość umysłu, która niszczy wrodzoną nam inteligencję służącą właściwemu kojarzeniu i spostrzeganiu.


Postrzegaj świat z radością i życzliwością. Nie patrz wokół z gniewem ani złością, gdyż zaślepniesz tak w oślepieniu umysłowym jak i tracąc wzrok. Można powiedzieć, że zaślepienie ideologiczne stanowi rodzaj choroby zmysłu wzroku. Radosna życzliwość niechaj wypełni twoje oczy sięgając aż do wątroby i Ogrodu Klejnotów. Złośliwość i zazdrość wylewa się żółcią i uszkadza woreczek żółciowy. Gniew zaś i złość trawi oczy, niszczy mądrość. Ciągle sobie pamiętaj: 'Z radością postrzegam świat i innych ludzi'.


Gniew nie może być tłumiony. Lepiej ukazywać swój gniew, który jest jak lew ryczący, niż chować i zdusić w środku, gdyż wtedy niszczy nasze wnętrze. Starożytni mędrcy okazywali gniew aby usunąć rozwięzłość i zaprowadzić dyscyplinę. Ludzie skłonni do życia rozwięzłego i braku dyscypliny, do wprowadzania bałaganu i anarchii, uważają gniew (a raczej jego okazywanie) za oznakę braku uduchowienia. Tymczasem człowiek uduchowiony używa gniewu, w sposób świadomy dla zaprowadzenia dyscypliny i odpędzenia niepowołanych. Swobodny przepływ emocji i świadome nimi kierowanie jest oznaką uduchowienia. Słodycz wynikła ze stłumienia emocji jest oznaką ignorancji, głupoty, która zniszczy oszusta udającego tego kim nie jest i być nie może, gdyż emocje zawsze pojawiają się w nas w naturalny sposób jako reakcje na sytuacje życia. Usunąć złość z wnętrza oznacza wyprowadzić ją na zewnątrz. Nie wolno jej jednak schować ani ukryć, gdyż będzie zabójcza dla swego nosiciela.


Dłuższy okres widzenia ciemności (złego) powoduje, że wzrok staje się przyćmiony. Zauważanie tego co ciemne i złe wiedzie do osłabienia wzroku. Dlatego ci, którzy wiele złego w życiu widzieli miewają osłabiony zmysł wzroku. Wszyscy, którzy zwracają uwagę przede wszystkim na to co dzieje się złego i na ciemne strony innych istot ludzkich zasłużą na dobre okulary. Jeśli mniemamy, że wokół istnieją tylko źli ludzie, odbije się to w słabości naszych własnych oczu. Dlatego dostrzegaj w innych dobro, choćby go tam było niewiele. Ciągle powtarzaj sobie taką myśl leczniczą: 'Widzę to, co jest dobre'. A zapewniam Cię, że Bóg stwarzając świat i ludzi wszystko nazwał DOBRYM.


Zło rani oczy, patrz więc na dobrą stronę każdego zdarzenia, patrz na dobrą stronę każdego istnienia i każdej sytuacji. Im bardziej dostrzegasz złe i ciemne strony, tam bardziej obraz tego źle ci patrzy z oczu twoich. Ślina zmieszana z błotem (torfem) służy jako okład na oczy aby przejrzeć i lepiej widzieć. Smarowanie powiek własną śliną także leczy oczy i poprawia wzrok, rozjaśniając przy tym zdolność rozumienia. Wyznaj swoje złości, wypowiedź bądź wyraź swój gniew zanim zasiądziesz do studiowania Świętych Pism, aby złość nie zaślepiała oka twego umysłu. Inaczej w zaślepieniu fałszywie pojmiesz ich treść, wypaczysz ich sens. Ten grzech świętokradztwa wiedzie tylko do wiecznej śmierci duszy.


Gwałtowny rozkwit duchowy często zaburza wzrok na jakiś czas lub sprawia, że trudno nam patrzeć. Jest to efekt podobny jak wyjście na światło dnia po dłuższym pobycie w piwnicy. Gdy umysł nie może przywyknąć do oglądania nowych, światłych, czystych i przeźroczystych myśli, wtedy oczy nie mogą przyzwyczaić się do światła po wyjściu z mrocznej celi egoizmu. Osłabienie wzroku na duchowej drodze pokazuje jak umysł nie chce przyzwyczaić się do nowych i jaśniejszych w blasku, bardziej oświeconych ideałów. Kultywuj taką dobrą myśl: 'Porzucam wszelki Mrok i otwieram się aby patrzeć w jasność Chwały Bożej'.


Wzmagaj pewność swoich działań, a wzmocnisz nerki. Niepewność utrzymuje nerki w niepokoju i zakłóca rytm ich mocy. Groźni i straszni rodzice, a także straszenie przez rodziców i groźby jakie słyszeliśmy z ich ust, wyniszczają naturalną moc duchową płynącą poprzez nerki, stosownie do relacji matczynej czy ojcowskiej (lewa lub prawa nerka). Odbije się to w słabości wzroku w odpowiednim oku. Słabsze lewe oko dziedziczymy podług jakości związku z matką, zaś osłabienie prawego oka po linii ojca. Uduchowienie oznacza oczyszczenie więzi zarówno ze stroną matczyną i ojcowską.


Widmo biedy i niepowodzenia w świecie materialnym uderza w nerkę matczyną i może uszkodzić lewe oko. Konflikt ze sprawami duchowymi, z religią i kościołem, z guru i wspólnotą duchową (sangha) - uderza w nerkę prawą i może uszkodzić prawe oko, co pozostaje też w związku z archetypem ojca. Dlatego wielu tych, którzy wyrzekli się tego złego materialnego świata i pozostają samodzielnymi, nigdzie nie należącymi 'mistrzami samych siebie', gdyż wszystkie sekty są złe - nosi wielkie okulary na dowód tego swego zaślepienia.


Patrzenie w płomienie ognia, oglądanie słońca o poranku, a także powtarzanie sylaby świętej mantry 'Ram', to odwieczne lekarstwa dla rozbudzenia zdolności widzenia zarówno w oku umysłu jak w oczach fizycznych. Sylaba 'Ram' to dźwięk żywiołu ognia odnoszony do ośrodka Ogrodu Klejnotów. Uduchowienie zawsze oznaczało rozbudzenie zdolności obserwowania, patrzenia, a w szczególności spostrzegania. Wymaga to zdrowego oka zarówno w sensie cielesnym jak i umysłowym, wewnętrznym.


Cała nauka Wschodu na ten temat została zresztą podsumowana w stwierdzeniach Jezusa (Issa) dotyczących oka. 'Światłem ciała jest oko. Jeśli tedy oko twoje jest zdrowe, całe ciało twoje jasne będzie. A jeśliby oko twoje było chore, całe ciało twoje będzie ciemne. Jeśli tedy światło, które jest w tobie, jest ciemnością, sama ciemność jakaż będzie! (Mt.6.22-23).' Pojedyńcze oko znajduje się tam, gdzie powstaje jeden obraz w naszym mózgu. Miejsce to jest w mózgu lustrem ośrodka Ogrodu Klejnotów. Powiązane jest z przysadką mózgową i zwane Dwidamdala - ośrodkiem dwupłatkowym, podobnym do symbolu nieskończoności(). Najważniejszy punkt to środek tegoż, odzwierciedlony punktem pomiędzy oczyma, obszarem międzybrwiowym. Jest to punkt oka światła i podstawa całego systemu Trzeciego Oka wewnątrz głowy.


Rozwijamy świetlaną wizję i jasne widzenie innych aby w ciele nie pozostała żadna ciemność wskazująca w ogólności na jego chorobę. Zasada zmysłu wzroku powiązana jest ze skłonnością do ciemności i choroby wogóle. Zachęta do praktykowania ze światłem zapalonej świecy także wychodzi z ust Jezusa sumując technikę stosowaną w kulturze Wschodu od zawsze. 'Świecą ciała jest oko twoje. Jeśli oko twoje jest zdrowe, i całe ciało twoje jest jasne. A jeśli jest chore, i całe ciało twoje jest ciemne. Bacz więc, by światło, które jest w tobie nie było ciemnością. Jeśli więc całe ciało twoje jest jasne i nie ma w nim cząstki ciemnej, będzie całe jasne, jak gdyby świeca oświeciła cię swym blaskiem (Ł.11.34-36)'. Zdrowy, jasny i oświecenie oka to tylko techniczne terminy za którymi ukryta jest starożytna technika pracy z ośrodkiem URNAH wewnątrz głowy, w którym wizualizujemy potężny pulsujący blask, symbol nieskończoności, płomień ognia czy jaśniejący w słońcu kryształ i pozwalamy rozjaśnić się od tego miejsca całej postaci naszego ciała.


Poziom oczu i widzenia jako pierwszy podlega uzdrowieniu na duchowej ścieżce, abyśmy modli kroczyć w jasności dnia i rozwijać właściwe rozumienie i właściwe postrzeganie.


Gniew wyzwolony w słusznej sprawie zwany jest żarliwością o Dom Boży. Człowiek rozwinięty duchowo, kiedy postrzega zjawiska niszczące duchową drogę, rozbijające duchowe życie, zawsze wyzwala gniew Boży zwany też żarliwością o sprawę Bożą. Widać to także w życiu zawsze miłosiernego Jezusa, kiedy 'skręciwszy bicz z powrózków, wypędził ich wszystkich ze świątyni wraz z owcami i wołami; wekslarzom rozsypał pieniądze i stoły powywracał, a do sprzedawców gołębi rzekł: zabierzcie to stąd, z domu Ojca mojego nie czyńcie targowiska' (J.2.15-16)'. Użycie bicza jako środka do wyrażania gniewu i wypędzenia ludzi handlujących zwięrzętami na krwawą ofiarę ze świątyni, zapewne nie było poczytane Świętemu za objaw miłosierdzia. Jednakże pouczenie takie jest słuszne w słusznej sprawie Bożej, kiedy nasze widzenie jest czyste i jasne. Powstrzymywanie tegoż, w przypadku istot wysoko rozwiniętych duchowo, zawsze prowadzi do duchowej ślepoty, co objawia się utratą wzroku u tych, którzy poświęcają prawdę dla zachowania zasady niekrzywdzenia (ahinsa). Dlatego w Indii żyje wielu świątobliwych ślepców, którzy wyrzekli się krzywdzenia, a zapomnieli o prawdzie. Prawda bowiem nie zawsze jest przyjemna, zupełnie jak widok bata w ręku Jezusa Mesjasza.


Gniew Boży w postaci kary jest o wiele bardziej krzywdzący, a nawet zabijający. Przykładem stosowania gniewu Bożego jest Apostoł Piotr. Ażeby dać świadectwo prawdzie ukrywanej przez oszustów, uśmierca ich z pomocą pobożnej modlitwy. Kłamstwo i oszustwo wobec osoby wysoko rozwiniętej duchowo istoty jest wprost okłamaniem Boga, grzechem przeciwko Duchowi Świętemu. Historia Ananiasza i Safiry opisana jest w Dziejach Apostolskich, 5.1-11. W tradycji Wschodu jest wiele przykładów opisujących działanie duchowego światła właśnie w taki, kontrowersyjny sposób. A trzeba wiedzieć, że im większy Mistrz Duchowy, tym częściej może się w Jego pobliżu zdarzyć takowa sytuacja. Tylko w początkach duchowego rozwoju, kiedy główną naszą pracą jest udoskonalanie moralne, a żaden charyzmat jeszcze poprzez nas nie działa, tylko wtedy powstrzymujemy się od takich działań wobec innych, co nie oznacza też wcale, że należy tłumić emocje, które się pojawiają.


Zapytując siebie czy Piotr był miłosierny wobec Ananiasza i Safiry, zapewne dojdziemy do wniosku, że na pewno nie było to miłosiedzie ani miłość bliźniego. Jeśli zaś pamiętamy, że kto po nawróceniu się do Prawdy upada, wobec tego nie stosuje się już prawa o miłosierdziu ani przebaczeniu, wtedy zrozumiemy, że było to właściwe działanie o charakterze skarcenia. W kulturze Wschodu zawsze podreśla się uczciwość w stosunku do własnego Nauczyciela Duchowego, między innymi po to, żeby nie być karconym, gdy osiągnie się pewien stopień duchowej dojrzałości. Judasz nie skarcony przez swego Nauczyciela, sam się skarcił, własne sumienie doprowadziło go do stosownego ukarania siebie, zgodnie z karmicznym prawem odpłaty.


Mistrz surowym jest dla bezprawców, którzy czynią zło, surowym jest dla uczniów, którzy zbaczają z właściwej drogi. Dobre Prawo, karcąc, natychmiast ukazuje tragedię błędu! Kto lęka się skarcenia i szkaluje Guru z powodu błędnego rozumienia Jego działań w stosunku do uczniów, ten nie jest godzien miana adepta ani żadnego duchowego wtajemniczneia. Tylko ten, kto w obliczu kary i nagrody pozostaje jednakim i obie z pokorą przyjmuje jako lekcje, tylko ten jest uczniem prawdziwie.


Jakże wielu myśli, że Bóg jest jedynie Karzącym i Srogim Ojcem Niebieskim. Jakże wielu mniema, że jest On tylko Miłością i Miłosierdziem. Tymczasem, zwolennicy obu tych koncepcji mają rację, aczkolwiek częściową. Przekroczenie świata dualizmów i stopienie się z punktem widzenia ADWAITY pozwoli dopiero w pełni zrozumieć, że oba te działania, karzące i miłosierne, są tylko manifestacją tej samej świadomości Światła, Miłości i Potęgi. Karcenie, gdy jest to słuszne i zmiłowanie, gdy jest to właściwe, oto sposób w jaki ludzie odbierają swoje lekcje. Boska Opatrzność czuwa i decyduje w jaki sposób działać wobec konkretnej ludzkiej istoty i biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności.


Kontrowersja alkoholowa

Zatruta i osłabiona wątroba osłabia zmysł wzroku, inaczej musiałoby to uderzyć prosto w serce, a ten organ należy do szczególnie chronionych przez nasz organizm. Słabość widzenia pokazuje często, że organizm ratuje serce. Spożywanie ziół oczyszczających wątrobę i krew ratuje serce przed osłabieniem. Nic zaś tak nie osłabia wątroby, a co za tym idzie serca, jak spożywanie trujących pokarmów, w szczególności alkoholu. Starożytni zabronili spożywania alkoholu ludziom poświęcającym się podróży do boskości, gdyż wino i sycera wiodą zawsze do duchowej ślepoty. Dlatego Muhammad, Jezus czy Buddha zabraniali spożywania alkoholu w jakiejkolwiek postaci.


Fatalna pomyłka nastąpiła w czasie formowania współczesnego chrześcijaństwa w czwartym wieku naszej ery. Nieznajomość spraw żydowskich doprowadziła do wprowadzenia wina w liturgii chrześcijańskich nabożeństw. Tymczasem pierwsi chrześcijanie używali soku winogronowego, także zwiąc go winem i do tego winem poświęconych Bogu, gdyż to sok winogronowy był w tej kulturze tradycyjnym winem tych, którzy poświęcili się Bogu. Choroba alkoholowa i powszechne pijaństwo jest ceną jaką płaci kultura chrześcijańska za tę fatalną pomyłkę.


Zobaczmy, jak podświadomie pragniemy alkoholu, jeśli jego spożycie jest najświętszym rytuałem religijnym, a nawet tegoż rytuału kulminacją. Misja powszechnego kapłaństwa i widok kapłana wychylającego kielich wina koduje się w podświadomym umyśle jako pragnienie postępowania w taki sam nabożny sposób. W związku z tym świętowanie i popijanie staje się tym samym wzorcem. Pragnący Boga staczają się w ten sposób nieuchronnie w chorobę alkoholową, w bezdenne pijaństwo. Im bardziej pragną Boga, tym bardziej podświadomy umysł szepce iż pragną oprocentowanej krwi z kielicha, który jest symbolem połączenia się z najwyższym ideałem religijnym. Na ironię, tenże Ideał w osobie Jezusa był Synem Pierworodnym poświęconym Bogu, co oznaczało w owym czasie absolutne wyrzeczenie się wszelkich alkoholizowanych napitków.


Małe dzieci oglądają świętość spożycia wina i niestety, pragnienie Boga, które przejawia dusza zostaje utopione w morzu pijaństwa. Wielu światłych ludzi zdaje sobie co gorsza sprawę z prawdziwej przyczyny plagi pijaństwa, jednak boją się otwarcie o tym powiedzieć czy napisać. Najlepszą kuracją dla osób uzależnionych od alkoholu jest rozpoznanie duchowego sensu ich życia i częstokroć rozstanie z dotychczasowym światopoglądem chrześcijańskim, gdyż skłonność do pijaństwa podsycana jest cotygodniową uroczystą celebracją. Potrzeba na nowo odkryć świętość życia, a jeśli pozostać przy chrześcijaństwie, to wracając do jego korzeni, gdzie panowała całkowita prohibicja. Wtedy też można odkrywać rozliczne uzdrawiające właściwości czerwonego soku winogronowego, który jeśli nie jest fermentowany to jest lekiem naturalnie czyszczącym krew, a jeśli jest sfermentowany to jest zabójczą trucizną.


Alkoholowa cywilizacja śmierci to wynik programowania podświadomego umysłu przez prawie półtora tysiąca lat! W Polsce na szczęście to tylko około tysiąca lat. Uleczenie ze skłonności do pijaństwa wymaga usunięcia ze struktur umysłu obrazu spożycia alkoholu jako największej świętości. Sakrament pojednania z Chrystusem przejawia się powszechnie jako pół litra podczas wszelkiej ugody, umowy i ważniejszej uroczystości, której chciałoby się nadać większą rangę. Niestety, prowadzi to do degeneracji organizmu, do wyniszczenia wątroby i mózgu. Wino wlewane do gardła, to nie jest Przymierze z Chrystusem lecz piekielna droga wyniszczenia własnego ciała, serca i duszy. Choroby serca to także najczęściej skutek uszkadzania organizmu przez pijaństwo. Często nie kojarzy się uszkodzonego serca dziecka z przepiciem matki w czasie ciąży, a wystarczy, że matka popije sobie jeden raz, aby serce płodu mogło być uszkodzone.


Uzdrowiciele wschodu często przypominają iż wszelkie leki sporządzone na alkoholu w formie nalewki mają niewielką wartość. Alkohol zabija bowiem siłę życia i gasi ducha. Wino fermentowane spożyte przez kapłana w czasie nabożeństwa także gasi ducha. Ci którzy patrzą tylko, wbijają sobie podświadomie do głowy wolę zabicia siły życia w sobie, co pozwala rozwinąć się skłonnościom samobójczym, a także częściej po prostu osłabia i czyni podatnym na choroby. Patrząc powodujemy też zgaszenie światła ducha, oddzielając się od aniołów i sfer duchowych. Wiemy dokąd prowadzi taka droga. Najgorsi są kapłani, którzy wiedząc o tym, dalej wiodą swoje owieczki w ten ciemny dół, wiodą swoje owieczki do tysięcy tragicznych ofiar, a te owieczki im słodko za to jeszcze płacą. Lew Tołstoj zapewne powiedziałby iż ta manipulacja udała się Diabłu nadzwyczaj dobrze.


Zapewne ta alkoholowa kontrowersja będzie największą w tej serii duchowych nauk, większą od duchowego gniewu i od związku siły wzroku z duchowym widzeniem rzeczy i spraw. Jednakże, może bardzo pomóc wszystkim którzy proszą o konkretną pomoc w zerwaniu z uzależnieniem od alkoholowego nałogu, gdyż oczyszczenie więzi kulturowo-religijnej jest w tym wypadku bardzo ważne, a kluby terapeutyczne zwykle, z wiadomych względów, boją się podejmować tego, najistotniejszego w sumie, wątka sprawy.


Hum!


Himalaya Swami