Elfizm

Z Himalaya-Wiki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Elfizm - Zjawisko to polega wierzeniu w niejakie Otherkiny, Elfkiny, Dragonkiny i wiele wiele innych pseudookultnych badziewstw. Elfizm to wiara w wyimaginowane stworki produkowane przez autorów fantastyki-naukowej, a także nabieranie przekonania, że samemu jest się istotą nieludzką, a kosmiczną czy duchową. Elfizm to uczenie się zmyślonego języka rzekomych elfów z powieści fantastycznej, zamiast rzetelnych studiów ezoteryczo-okultystycznych.

Ostatnimi czasy, od początku XXI wieku daje się zauważyć silny wzrost zjawiska zwanego elfizmem z powodu którego polska scena okultystyczna i ezoteryczna jest wyśmiewana czy raczej sama wystawia się na pośmiewisko w oczach prawdziwych, międzynarodowych bractw okultnych i ezoterycznych. Tak można powiedzieć, ze okultyzm w Polsce dopiero zaczyna się rozwijać, dopiero kształtuje sobie grunt, co powoduje obrastanie wszelkiego rodzaju pseudo-ezoteryzmem i nawiedzeniem o chorobliwym obrazie. Jednak bez przesady, trzeba nauczyć się odróżniać szkoły ezoteryczne i uniwersytety duchowe, stare bractwa od samozwańczych oszustów i pomyleńców występujących pod hasłami "własnej ścieżki" i "wszelkiego doświadczenia, włącznie z sodomią i homoseksualizmem!

Czym jest zjawisko elfizmu?

Proste. Jakiś newbe zainteresowany okultyzmem czy ezoteryką zajął się magią i po 3 dniach stwierdził ze jest mega pr0 albo kosmitą, wiec zaczął szukać do tego wytłumaczenia i znalazł je sobie, zamiast zacząć się uczyć i porządnie ćwiczyć! Stwierdził że jest więcej jak człowiekiem! Stwierdził że jest elfem, albo posłańcem Samaela lub misjonarzem od dysków z Oriona, magiem chaosu albo innym ciemnym "aniołkiem" od "Naszej Krwi". Zaprawdę śmieszna jest każda taka bajeczka pseudoezoteryczna, a jednak smutne jest to że ludzie w to wierzą i jeszcze słuchają takich nawiedzonych, pomylonych oszołomów.

Początkujący przez pierwsze 30 lat muszą pamiętać, że to są zwykle wymysły jakiegoś zakompleksionego nastolatka albo niedopchniętej panienki pokroju takich, co to jeżdżą do Indii, żeby wziąć ślub z Sathya Sai Babą, bo im się wyśniło, że są żonami takiego wybitnego mistrza! Kompleks zakompleksionej Yupie dupie, a nie prawda. Często także jakiś najarany 13-latek stwierdza, że jest obrońcą potrójnej pieczęci karmazynowego smoka. Nie trzeba wierzyć w takie samoobjawienia, bo kto sam siebie objawia jest chory na głowę, a najwięcej takich leczy się w rzeczywistości po cichu na schizofrenię i podobne przypadłości, a także coraz częściej na detoksie lub innym odwyku! Nie pozwólcie zrobić z siebie pośmiewiska w oczach prawdziwych okultystów! Kilkakrotnie okazało się, że za pseudo-ezoterycznym i aktywnościami z rzekomym objawieniem stali sfrustrowani księża, których nie doceniono i nie awansowano od lat z powodu pijaństwa czy moralnej rozwiązłości, zatem dowartościowali się sami i uwodzą młodzież na pseudoezoterykę i deliriokultyzm, a szczególnie na egzorcyzmy ludzi i domów.

Należy pamiętać, że ktoś kto nie ma porządnych ziemskich nauczycieli, nie czci swych mistrzów, na pewno jest oszustem, a nie posłańcem z nieba. To mistrz rekomenduje uczniów, a nie jakiś duch z astralu ani własne egotyczne samoobjawienia, które w większości wypadków nadają się na śmietnik, jak rewelacje o dyskach z Oriona ratujących planetę czy okultystyczna fikcja i głupota niektórych netowych gier RPG.

W czasach PRL nawet były w Polsce dobre, poważne szkoły ezoteryczne, a ich adepci mają za sobą teraz nawet 70 lat studiowania i praktyki, ale młodzież raczej się nie garnie do tych ciągle istniejących szkół uczących w prawidłowy sposób na zasadach braterskich. To tak wygląda jakby się inkarnowało w Polsce bardzo dużo jaszczurzego plemienia, które interesuje się magią, ezoteryką czy okultyzmem, ale jednocześnie było nie zdolne do porządnego treningu i nauki. Całkiem możliwe, że także nadmierna swawola i rozwiązłość nie pozwalają poważnie zaangażować się współczesnej młodzieży w rozwój duchowy i ezoterykę czy magię.

Dzieciaki szukają często odmienności, wrażeń i ucieczki ze świata realnego wgłąb fantazji i bajek, co z kolei prowadzi do wyalienowania i raczej nie jest czymś konstruktywnym dla młodej psychiki. Lepsze są obozy okultystyczne dla dzieci i młodzieży prowadzone przez ezo-bractwa z tradycjami. Miło jest uznać siebie za kogoś innego, niepochodzącego z tego świata, a z innej planety, sfery czy kosmosu. Jeżeli takie podejście się zbyt długo nas trzyma to powinniśmy raczej udać się do psychologa i na psychoterapię transpersonalną. Dla wielu pożyteczny może być rebirthing albo layayoga.

Od pseudo-ezoterycznego wyalienowania niedaleka droga do deprecjacji własnej osoby lub potrzeby dowodzenia swej wartości. Psychologia to nie tylko leczenie odbiegów od normy, to również jedna ze ścieżek rozwoju duchowego, szczególnie psychologia głębi czy zorientowana na proces terapeutyczny. Pamiętajmy, że człowiek to zwierzę stadne, które przez tysiąclecia potrzebuje siedzenia z innymi przy ognisku, wspólnego śpiewania, tańczenia czy wspólnego słuchania nauk oraz wspólnego praktykowania. Egotyk, indywiduum zamknięte w sobie nie rozwija się ani nie jest tzw. "duszą z nieba". Egon elficki to chory w mrok zawinięty odrzutek nie zdolny do działania i współpracy w grupie w konstruktywny sposób.

Zob. także ---> Ku-Jogin